...bo w kupie siła :P
RSS
środa, 16 lutego 2011

No może i nie było :)

Trzeba przyznać, że tamten pogrzeb strasznie mnie przybił...długo nie umiałam dojść do siebie. Może to głupie ale radzież portfela trochę pomogła mi się otrząsnąć i zmusiła do myślenia o czymś innym.
Byłam wtedy w domu a jak to w domu bywa... dieta wzięła w łeb. I żeby nie było, że zganiam na mamę - wszyscy wiemy, że to moja wina.

Ale pora się znowu zebrać do kupy! I nie żebym jakoś przytyła przez ten miesiąc - dziś waga wskazała... uwaga... 77,9 :P ale wiem, że to dlatego, że z niewyjaśnionych dotąd przyczyn mam od rana biegunkę ;/ bleee... a może to wczorajsze nocne jabłko popite mlekiem? a może alkohol, który pije niemalże codziennie... (no bo kto widział grubego alkholika?)

Nie wiem.

W Każdym bądź razie dziś dostanę w łapki kartę multisport i nie zawaham się jej użyć :)
A więc... DO BOJU! :P

14:39, krak-waw
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 stycznia 2011

Tu Kraków, tu Kraków

Nie było mnie ostatnio z powodu nawału pracy…

Nie wyrabiam za wszystkim, nienawidzę tej dłubaniny! Nikomu nie potrzebnej roboty papierkowej…? Po co komu te wykresy, tabelki, sprawozdania, średnie??? Strata czasu!!!

Jeśli chodzi o odchudzanie, to trochę też ostatnio nagrzeszyłam :(

no więc nie ma czemu się dziwić, że waga stoi w miejscu jak zaklęta.

No więc niby trzymałam się diety, ale w sumie codziennie miałam na sumie jakieś małe grzeszki.

Przez to życie w biegu niestety dieta poszła trochę w odstawkę

Niby starałam się jeść 3 posiłki dziennie, ale przez zakwasy po treningu w niedziele i poniedziałek kupiłam sobie czekoladę. Nie mogłam się ich pozbyć w żadne sposób. Ani Mg ani K w dużych ilościach mi nie pomagały i pani farmaceutka powiedziała, żeby sobie dodatkowo czekoladę kupiła. No i poszła i kupiła mleczna, 30% kakao i nie wiem czy jej zasługa czy tych farmakologicznych specyfików znikły <jupi>

Muszę się przyznać, że wczoraj zawaliłam na całej linii. Odwiedziła nas była współlokatorka no i na stole pojawiły się ciasteczka – oczywiście z czekoladą, chipsy – lay’s prosto z pieca, że niby mniej tłuszczu mają no i alkohol.

Przyznaję się zjadałam kilka tych ciastek, chipsy – mam niestety słabość do takich rzeczy i wypiłam 2 drinki: cola + wódka + cytryna.

Więc jak widzisz oprócz barku czasu, nie miałam się za bardzo czym chwalić w tym tygodniu. Ja tak ja Ty nie potrafię sobie chyba zajmowac rąk. No i mi waga odpłaca teraz. Boję się, że waga w środę wskaże więcej niż na początku, no ale cóż za głupotę się płaci…

Jeśli chodzi o Skrznecką (dla mnie Skrzynia) też ją nie lubię, działa mi na układ nerwowy! A spektakl już dawno o nim rozmawilai w dzień dobry tvn i wszyscy go polecali, że warty obejrzenia. No i widzę, że mieli rację.

Mam nadzieję, że Ty już masz to biurokratyczne piekiełko za sobą i zamieścisz obiecany przepis na bułeczki :)

16:57, waw-krak
Link Komentarze (5) »

Nie tak łatwo rzucić palenie ;/

No cóż dziś w ramach akcji "zajete ręce" zrobiłam kartkę na Dzień Babci :) Wiem... wiem, że już "po ptokach", ale i tak ją jutro (dzisiaj) wyślę.

Poza tym południe spędziłam na pieczeniu sernika z bezą, który w smaku jest dobry, ale generalnie to "uciekł" mi z blaszki, potem brzydko opadł a na dodatek połamałam go w trakcie przenoszenia do pudełka :) Aaaaa... no i chyba za duzo go zjadłam :( Co prawda to dukanowski ale powinien mi starczyć na 4 dni a ja wydaje mi się, że taką porcję 1,5 dniową zjadłam ;/

Bywa.

Na jutro marynuje mi się już wołowina (swoją drogą pierwszy raz ją robię. Pierwszy raz na dukanie i chyba w ogóle pierwszy raz - nie licząc rosołu drobiowo-wołowego). Będzie z cebulką w occie winym i musztardą (zoooobaczymy jak ja to zjembo musztarda pozyczona od współspaczki - rosyjska!)

I znowu byłam dziś w teatrze :) Tym razem na "Sex, metro i Mp3" - monodram Skrzyneckiej. I choć za nią samą za bardzo nie przepadam (oj tam za bardzo, nie lubię i już!) to spektakl był GENIALNY! Wczoraj była premiera.
Usmiałam się jak głupia :) (pomijając jakieś 15 minut kiedy usnęłam ;/ muszę zbadać to moje spanie)


zdjęcie z onet.pl

Swoją drogą trzeba przyznać, że Skrzyneckiej się utytło. I to najbardziej widać chyba tam gdzie u mnie - pupa i wewnętrzna strona kolan (bleeee... nie nawidzę tego tłuszczu tam!)

ps. Kraków halooooo?? gdzie jesteś???

02:16, krak-waw
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 stycznia 2011

Doły wcale się nie zakopały ;/ Ale cóz poradzić :) policzyłam sobie i wyszło, że za nie cały tydzień nawiedzi mnie ciocia z ameryki więc może stąd te moje humory :)

W każdym bądź raziewczoraj niemalże dałam dupy (nie w dosłownym tego słowa znaczeniu... o nie :P )
PRIMO! zaspałam! budząc się o 7.13 mając na 8 do pracy oznacza nie mniej nie więcej tylko - brak kawy i śniadania (swoją drogą w liceum NIGDY nie jadłam śniadań a teraz nie umiem wyobrazić sobie dnia bez tego posiłku).

W pracy nie było czasu więc do 13 chodziłam głodna jak wilk... potem jakoś minęło. Najwyraźniej żołądek coś tam znalazł wewnatrz do trawienia :) pewnie siebie ;/

Po pracy pobiegłam do sklepu (no dobra, pojechałam :P) i miałam oczywiście kupić tylko jakiś mały prezent dla psiapsióły (bo zapomniałam o jej imieninach w tym tygodniu) ale oczywiście musiałam wydać majątek na ryby i nabiał. Nie omieszkałam również kupić sobie trzech hiacyntów (dziś w planach rozebranie choinki) i dwóch srebrnych pierścionków (tydzień temu zgubiłam na basenie trzy - z którymi NIGDY się nie rozstawałam).
W każdym bądź razie pierwszy posiłek w formie skrawków wędzonego łososia z sokiem z cytryny zjadłam około 16 popijajac kawą u owej znajomej.

Po powrocie do domu już jakaś bardzo głodna nie byłam - wypiłam jogurt i pojechałam... na spektakl ("Ojciec Bóg" - polecam! można przepatrzeć na fejsie)

Wróciłam o 21 i dupa była  zmojego postanowienia o niejedzeniu po 20 ;/

SECONDO! własnie po 21 zjadłam resztę wczorajszych zapiekanych krewetek, a potem jeszcze nutelle dukana (skończyłam mleko w proszku więc więcej nie będzie :P ) i około 23 doprawiłam jeszcze jogurtem light ananasowym.

Ale to nic... oj jak mnie kusiło! Cholera jasna no!
Przyjechali znajomi do współlokatorów a ja wolałam się zamknąc w pokoju i robić (do 3.30 ;/) zakładkę do książek bo... taaaaką miałam ochotę na drinka (proponowanego ze 4 razy) i taaaaaką na papierosa (którego mi się pokazywało ironicznie) i te sałatki... z lodowej a druga owocowa i chipsy w kuchni i krakersy a ja kuźwa taaaaaaaaka głodna!

Waga rano mi wynagrodziła :)

ps. jak to możliwe, że rano ważę prawie 4 kg mniej niż w nocy? ;/

13:00, krak-waw
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 stycznia 2011

No tak... nie sadziłam, że aż tak jestem psychicznie (bo fizycznie to raczej nie) uzależniona od papierosów ;/ Dwa dni nie pale i sama po sobie widzę, że jestem inna ;/ zdecydowanie gorsza. Wszystko mnie denerwuje, irytuje, smuci, wkurza... bleeee...

I na aqua nie poszłam dziś... nie, bo nie! zmęczona byłam i usnęłam jak siedziałam na łóżku.
Teraz już zbieram się do snu żeby jutro nie przeżywać na nowow katuszy związanych z porannym wstawaniem.

Ale melduję, że:

ŚNIADANIE - koktajl z kefiru, kakao, słodziku, zapachu i żółtka
II ŚNIADANIE - w sumie to chyba go nie było... no... kawa z mlekiem w pracy
OBIAD - porcja zapiekanych w serku homo krewetek koktailowych
PODWIECZOREK - 4 plasterki wędzonej piersi z indyka z serkiem czosnkowym
KOLACJA - pół małej wędzonej makreli z serkiem wiejskim, biała nutella dukana

a teraz siedzę i piję drugą już herbatę w kubku w wersji XXL

ps. niech ten dół minie... sprowadzam go do wszystkiego - rodziny, przyjaciół, pracy, miłości.... bleeeeee... nie fajna taka jestem ;/

pss. może i źle ale ja i tak się rano zważę! muszę zacząć kontrolować te dziwne skoki u mnie

00:03, krak-waw
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 stycznia 2011

nie rzuciłam diety!
choć może powinnam ;/

No cóz, wstałam rano, umyłam włosy i dokonałam niezbędnego a następnie... a następnie dobrze, że musiałam iść do pracy bo myślałam, że się porycze!

  • WZROST 173 cm
  • WAGA 82,9 kg -->82,5 kg
  • WODA 42,1% --> 42,4 %
  • TŁUSZCZ 38,8% --> 38,6 %
  • BMI 27,4
  • szyja 34 cm --> 33,5 cm
  • ramię 35 cm --> 34 cm
  • biust 99 cm
  • pod biustem 90 cm  --> 88 cm
  • talia 85,5 cm  --> 83 cm
  • wysokość pępka 99,5 cm --> 99 cm
  • biodra 112 cm --> 111 cm
  • udo lewe/prawe 68,5 cm/ 69 cm --> 68/68
  • łydka 40,5 cm

Nie mam siły. Nie wiem co zrobiłam źle. Na dukanie WSZYSCY chudną. I żebym ja jadła jakieś niedozwolone rzeczy, ale nie!
Znalazłam co prawda kilka możliwych przyczyn, które od jutra skrupulatnie pójdą się paść:

PRIMO - alkohol - na dukanie NIE WOLNO, a ja piłam i to kilkukrotnie ;/
SECONDO - cola light (niby dozwolona) najwyżej co 3 dni i tylko pół litra, za to pilnować by wypić jedną butelkę wody mineralnej dziennie.
TERCIO - nie jadłam niedozwolonych rzeczy, ale za to jadłam niemalże zawsze (w sumie to i tak się dziwię, że nie przytyłam) w związku z tym ustalam 5 posiłków z czego ostatni najpóźniej o 20 (ze względu na to, że po aqua wracam przed 20).

Dzisiaj skończyłam pierwszy etap II fazy (PW - proteiny + warzywa). Postanowiłam stosować 5/5 a wagę i wymiary zapisywać co 10 dni po zakończeniu 5 dni proteinowych (czyli najbliższe będzie już we wtorek rano).
jesli to nie przyniesie efektów to ja już nie wiem :)

Ale jakoś tak... poddać się nie zamierzam :)

waga

01:16, krak-waw
Link Komentarze (4) »
środa, 19 stycznia 2011

u mnie teraz też full paierkowej roboty! Nie nawidzę tego!!!

Wczoraj rano tak jak obiecałam zważyłam się i zmierzyłam. Po 18 dniach, czyli 2,5 tygodnia zmagań oto efekty diety:

WAGA: na początku 92,4 kg, teraz: 89,0kg Rezultat: -3,4 kg

Wiem, że to głównie woda, ale ważne, że waga drgnęła. Niby miało mnie to zmobilizować, ale dałam plamę na całego...

BMI: 33,7   ->  BMI:  33,1

  • Szyja:                         36 cm             bez zmian
  • Ramię:                        36 cm             bez zmian
  • Łydka:                       40 cm              bez zmian
  • Biust:                        115 cm         112 cm        ( - 3 cm)
  • Pod biustem:             100 cm         93 cm        ( - 7 cm)
  • Talia:                        115 cm        109 cm        ( - 6 cm)
  • Opona:                     126 cm        123 cm        ( - 3 cm)
  • Biodro:                     112 cm        108 cm        ( - 4 cm)
  • Uda:                          70 cm          68 cm         ( - 2 cm)

Największy spadek na rozmiarze mam pod biustem i w talii. To chyba jest związane z tym, że ograniczłam sól i prawie w ogóle stram się jej nie używać. A wcześniej mogła być woda.

No więc tak to u mnie wygląda. Nie wiem, czy się cieszyć czy nie. Wiem, że to dopiero poczatek i długa droga przed mną, ale cóż nie mam innego wyjścia tylko spiąć się w sobie i robić to dalej!

Niestety jest pewnien problem... Tak jak pisałam po tym poniedziałkowym stepie mam takie zakwasy, że łydek nie czuję  :/  Na szczęście uda i ramiona już przestały boleć.

Miałam dzisiaj ambitny plan iść na aqua aeorobic, ale przez ten kwasem mlekowym w mięśniach w końcu skapitulowałam.

Po południu położyłam się na chwilkę i jak się obudziałm to normalnie wilczy apetyt. Nie mogłam go powtrzymać i poległam :/ Niestety! Wiem głupia ja!

Jeden krok do przodu dwa do tyłu. Nienawidzę się za to!!!

Rano zjadałm kromkę ciemnego pieczywa z pastą z twarogu, tuńczyka i majonezu light i pomodora. W pracy banan, że niby ma dużo postasu i zakwasy szybciej miną. Na obiad od wtorku niezmiennie bigos :) No było pieknie i ....

Bułka z ziarnami z sałatą, wędliną, majonezem, pomidorem. Do tego mandarynka, 3 kostki czekolady i 2 garści słonecznika, orzechów laskowych i migdałów. Aaaa i o żurku instant bym zapomniała! Wiem strasznie mi wstyd!

wtorek, 18 stycznia 2011

Nie rzuciłam diety :)

Ale postanowiłam rzucić palenie i wypaliłam dziś ostatniego papierosa :)
Do jutra (co najmniej ;/ ) mam totalny zapieprz w pracy więc niestety nie mam jak póki co napisać przepisów (a teraz są w trakcie robienia się placki ze szpinaku), ale obiecuję, że zamieszczę jeszcze w tym tygodniu.

Byłam dziś godzinę na aqua i wróciłam padnięta :) Pozytywnie padnieta oczywiście chociaż jednocześnie rozczarowana... zgubiłam tam tydzień temu moje ukochane trzy srebrne pierścionki... nikt ich nie oddał :( czuję się jak bez palców :( chociaż nadal się łudzę, że jednak gdzieś są w domu :(

Jutro rano ważę się i mierzę i wiem doskonale, że mojej siódemki to nie zobaczę (stałam dziś na wadzę) i generalnie nie wiem co się dzieje... Dukan jednak powinien gwarantować (niby gwarantuję) spadek wagi... Jedyny problem znalazłam w alkoholu więc postanowiłam odstawić go zupełnie, chociaż do momentu kiedy na parwdę nie zacznę chudnąć - u rodziców na działce czekają w pudełku jeansy - 7 par - 7 par, w które przestałam się mieścić ;/

22:37, krak-waw
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 stycznia 2011

ugotowałam dzisiaj sobie bigosik według Twojego przpisu :) Niebo w gębie :)

Co prawda troszkę go zmodyfikowałam, bo dodałam suszone śliwki i jabłka oraz mnóstwo ziół - majeranek, tymianek, kolendra, jałowiec, bazylia. Dałam zamiast zwykłej kostki grzybową - patent z zeszłego roku z mojej imprezy urodzinowej.

Jak tam bułeczki? Mam nadzieję, że były równie pyszne i zamieścisz przepis :D

Troszkę znudziło mi się jedzenie codziennie pieczywa chrupiego. Tak się w sumie zastanawiam co by tu jadać na śniadanie, żeby go jadać np. co 2 dzień. Masz jakiś pomysł?

Dzisiaj rano tradycujnie kawa z karmelową inką oraz 2 kromki chleba 7 zbóż, sałata, pasztet, papryka, ogórek konserwowy.

Na obiad zupa pomidorowa z odrobiną makaranu. Pomidory były niby oryginalne, włoskie - bynajmnien tak pisało na puszce. Mimo iż mocno doprawiłam je ziołami i zblendowałam to jednak nie smakowało mi, bleee W ogóle zjdałam chyba pół miseczki i to na siłę. Odrzuca mnie od węglowodanów. Jeszcze te pomodory bym zniosła, ale makaronu to odrobinę zjadłam.

Później zjadałam bigosik. Wiem nie powinnam dwóch zup jednago dnia, ale byłam przed treningiem i musiałam coś wrzucić na ruszt, żeby mieć siłę na zajęciach.

Byłam na stepie dzisiaj dla odmiany. Tempo zawrote, oczywiście nie zaczaiłam całego układu przez tą kosmiczną prędkość, ale jak to mówią nie od razu Kraków zbudowano.

Mam zakwasy :/ Miejmy nadzieję, że kwas mlekowy w mięśniach szybko zniknie...

Po treningu, wedle zaleceń trenerów, mimo późnej pory, musiałam zjeść białko, żeby mięsnie się  mogły zregenerować, czyli kawałek twarogu i plasterek szynki.

Chyba jutro dokonam pomiarów, bo idę do pracy później. A co raz kozie śmierć! Pewnie będę znów chodzić zła na cały świat, jak waga nadal nie drgnie...

Jeśli chodzi o Twojego zakupy to najlepszy sposób na jeszcze większa motywację!!! Zobaczysz już niedługo bedziesz dumnie mareszować w nowej spódnicze i szpilkach po stolicy. Na wiosnę zrobisz w nich furorę :)


 

23:14, waw-krak
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 stycznia 2011

Ja zgadzam się ze słonecznikiem 963 - ja też tak zawsze miałam, że jak już coś zjadłam "grzesznego" to potem już... poleciało ;/ i zawsze było "a to dziś już sobie daruję a od jutra będę grzeczna". Nie byłam.

W sumie za to też cenię dukana - wiem, że czegoś mi nie wolno (ale szukam dozwolonych zamienników :P ) i znam siebie na tyle, że jeśli zjadłabym coś niedozwolonego to... poległam ;/

Dziś grzecznie. Rano kawa i jogurt light, potem miseczka bigosu, kawa z przyjaciółką na mieście (frappe light, które było obrzydliwe! na wodzie tylko wygląd jak na mleku ;/ ), po powrocie znów bigosik, i trzy porcje rolady szpinakowej (przepis niżej :P ) a teraz piekę bułeczki z ziołami (jak będą dobre to przepis też dam :P.
Łyknęłam też trochę drinka, ale mi nie smakowała i wylałam póki współlokator nie widział :)

Kupiłam sobie dzisiaj spódniczkę jeansową, która mi się baaaardzo spodobała i... czarne szpilki. Ale to szpilki szpilki bo mają jakieś... 12 cm obcasa :D hahaha... Były przecenione z 349 na 140 :) I doszłam do wniosku, że takie cudo każda kobieta powinna mieć w szafie :) Nie wiem czy je kiedykolwiek założe, ale... jesli schudnę, to... czemu nie :)

Mój współlokator-heteryk na pytanie czy mu się podobają moje nowe buty rzekł "no buty świetne, ale nogi jeszcze lepsze" :P hahaha... A teraz walczę, żeby to była prawda :)

Rolada szpinakowa z łososiem

Składniki:

  • 1 opakowanie szpinaku (mrożony)
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 jajka
  • 2 twarożki Presiden chrzanowe
  • trzy warkocze z łososia

Szpinak udusić na patelni, dodać czosnek, sól, pieprz. Przestudzić. Dodać żółtka.
Białka ubić na sztywno i dodać delikatnie do szpinaku. Wylać na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec 15 min w 190st.
Przestygnięty placek posmarować serkiem i na to ułożyć rozdrobnionego widelcem łososia tak aby pokrył całość. Zwinąć jak roladę i zawinąć w folię spożywczą.
Włożyć do lodówki na kilka godzin.

SMACZNEGO

ps. w oryginalnym przepisie był łosoś w plastrach, ale ja roladę zrobiłam własnie ze względu na to, że za duzo kupiłam warkoczy ;/ Na następny raz na pewno będą to plastry bo tego było za duzo i jednak jest tłustszy - moim zdaniem za bardzo zdominował smak ;/

rolada szpinakowa z łososiem


 
1 , 2 , 3 , 4